wtorek, 14 stycznia 2014

Stoły art déco

Wydaje mi się, że naturalną koleją rzeczy jest pewnego rodzaju ewolucja naszych wnętrzarskich upodobań. Nasz styl się zmienia, czasami diametralnie, częściej jednak - odkrywamy nowe style, motywy, wzory i kolory, i dołączamy je do naszego zbioru "rzeczy idealnych". Czasami też to, co początkowo nie wzbudzało naszego zachwytu, stopniowo zagnieżdża się w naszych głowach i zostaje tam już za zawsze... jako obiekt pożądania i nieustannej tęsknoty :) Czasem ten obiekt pojawia się nagle, a czasem rodzi się latami w bólach i pomyłkach...
Tak też było ze mną. Dawno, dawno temu, w czasach niemal dziecięcych, zapałałam wielką miłością do topornych, surowych drewnianych stołów. Takich trącących ludowym prymitywizmem wiejskiej chaty - uwierzylibyście? Potem ten stół z grubych, surowych desek przeobraził się w mojej głowie w subtelny rustykalny mebel o toczonych, bielonych nogach. Przez bardzo długi okres czasu nie wyobrażałam sobie posiadania innego stołu. Potem odkryłam coś podobnego w formie, a jednak zupełnie odmiennego w kolorze - drewniany blat z czarnymi nogami. Również toczonymi, lub na kopytkach... Nadal był to stół prostokątny i czteronożny. Był to okres stosunkowo niedawny (zwłaszcza gdy porównamy go z początkowym etapem "stołu topornego") , gdy odkryłam istnienie mebli innych niż białe ;) Potem pojawił się serial "Dexter" i cudowny stół Evelyn Vogel - pokazywany już tutaj. Gdzieś tam w międzyczasie jeszcze pojawiały się na mgnienie oka stalowe stoły o czarnych, Szklanych blatach lub glamouropodobne plastikowe potworki. Ach te błędy młodości ;) Niedługi czas później, pod wpływem kilku przypadkowo usłyszanych zdań i obejrzanych obrazów, w moim mózgu nastąpił kompletny misz-masz, przetasowanie wartości i - niemal samoistnie - narodził się nowy styl. Na szczęście okazał się on już istnieć, mieć nazwę, i być całkiem znanym ;) Mowa tu oczywiście o tytułowym art déco. Dziś nie wyobrażam sobie, abym przy urządzaniu mieszkania mogła pominąć okrągły art-decowski stół. Mam nadzieję, że i Wam przypadnie do gustu :)



W nieco bardziej nowoczesnej formie, idealny jako stolik-pomocnik.

Konsola art deco i genialny sposób na powiększenie przestrzeni ogromnych lustrem (przy okazji zyskujemy dwa razy więcej kwiatów niż w rzeczywistości ;))

5 komentarzy:

  1. Stół to taki mebel, który w mojej wyobraźni robi najwięcej zamieszania i chyba faktycznie najczęściej zmieniały mi się stołowe gusta, podobnie jak to było u Ciebie :) I szczerze mówiąc, dalej nie wiem, czy idę dobrą drogą, wybierając drewniany stół z Belbazaar... Twoje art-decowskie propozycje bardzo mi się podobają - ostatnio moja teściowa powiedziała mi, że ma owalny stary stół drewniany. Ciekawa jestem, jak on wygląda ;) Pozdrawiam! Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że warto obejrzeć stół teściowej, to nic nie zaszkodzi, a może pomóc :) Osobiście byłoby dla mnie czymś bardzo przykrym wybranie niewłaściwego stołu, ponieważ jest on dla mnie nie tylko meblem, ale tez pewnego rodzaju symbolem, czy też kwintesencją rodzinnej atmosfery. No i porcelana i srebra muszą prezentować się na czymś godnym ;)

      Usuń
    2. Zgadzam się z Tobą i chyba dlatego tak trudno mi jest wybrać ten jedyny...

      Usuń
  2. Lubię okrągło stoły, zresztą taki całkiem niedawno sobie sprawiłam. Te w stylu art deco są piękne, tylko najczęściej są w cenie .... :(
    Może kiedyś ....
    Dla mnie najważniejsze, żeby stół był z charakterem
    Pozdrawiam, S.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piękny jest Twój stół, masywne toczone podstawy to również coś co kocham :) ceny faktycznie potrafią zabić, jeśli się szuka w sklepach z antykami... Ja pewnie prędzej czy później zdecyduję się na robiony na zamówienie - może i zapłacę nerką ;), ale będzie dokładnie taki, jak wymarzony :)

      Usuń