czwartek, 24 października 2013

A w IKEI... czyli o sklepach - cz. 1

 


 ...no tak, w tym sklepie też bywam. Chociaż wzornictwo, jakie tam spotykamy, niewiele ma wspólnego z moim stylem, pod wpływem wczorajszej wizyty przekornie postanowiłam, że tym postem IKEA rozpocznie na moim blogu nowy cykl - o sklepach. 
Dlaczego właśnie IKEA? Bo jest wszędzie. Bo wszyscy ją znają. Bo jest tanio... podobno. Podobno - bo moim zdaniem to mit, szczególnie jeśli uwzględnimy stosunek cena-jakość, ale o tym później...


Lubię IKEĘ za duży wybór. To naprawdę oszałamiający, wielkopowierzchniowy sklep, który ma coś w sobie...  Zadziwiające jest to, że chociaż nie podobają mi się ich meble i styl, z tego sklepu mogłabym nie wychodzić godzinami. Zapewne jest to związane z mnóstwem bodźców jakimi bombardowany jest mój mózg ("niby mi się nie podoba, ale popatrzę dokładniej, może jest na ekspozycji jakiś fajny drobiazg") labiryntowym układem sklepu ("tu gdzieś powinien być skrót... ale w sumie pójdę za strzałkami żeby się nie zgubić") oraz... no cóż - oddaleniem od centrum, przynajmniej w Gdańsku i Wrocławiu ("skoro już jechałam tutaj tak długo, to przecież nie wyjdę po kwadransie"). I w ten właśnie sposób wyjazd do IKEI zajmuje mi pól dnia :)

A co tak kupuję? Głównie drobiazgi. Moimi faworytami są wałki do czyszczenia ubrań (BASTIS 2,79 PLN - niezastąpione dla posiadaczy kotów i innych futrzanych pieszczochów), ale również dobrej jakości (i tanie!) świece bryłowe i tea-lighty. Zawsze pozostanę też wierna szklankom POKAL (1,29 PLN) - bardzo mi się podobają, a ich duża pojemność (350 ml) jest idealna do schłodzonych napojów w lecie :) W ogóle, jeśli chodzi o kuchenne drobiazgi, IKEA jest niezastąpiona. Kto lubi gotować ten dobrze wie, ile kosztuje dobre wyposażenie kuchni w wszelkie niezbędne "przydasie"... Można trochę zaoszczędzić kupując je w IKEI, zwłaszcza jeśli wybieramy te tańsze produkty - są moim zdaniem równie dobrej jakości jak te droższe.

Niestety, jeśli o jakości mowa, to raczej nigdy nie zaufam meblom z IKEI. Jeśli poczytanie o nich w internecie, dowiecie się, że wiele z nich wykonanych jest w mniejszym czy w większym stopniu z... papieru. Tak, to nie pomyłka. Rozumiem ten wybieg przy najtańszych meblach, ale stosowanie tektury w coraz to droższych produktach chyba mija się z celem... Czasami ta "papierowość jest widoczna, jak w mebelkach LACK, które rozpadają się w dość szybkim tempie, a czasami jest ukryta w stelażu mebli tapicerowanych - i w tym drugim przypadku wolę dołożyć te parę złotych i mieć mebel na lata, niż taki, na którym bałabym się usiąść po solidniejszym obiedzie ;)

Wzornictwo? Typowo skandynawskie, proste, bez zbędnych ozdobników. Nie moja bajka... Ale - czasami znaleźć można też perełki. Kilka znalazłam - zobaczcie:
FINTORP Szyna IKEA Aby przedłużyć szynę wystarczy połączyć dwie szyny FINTORP za pomocą jednego uchwytu. Na drążku można również wieszać ręczniki.
1. Szyna FINTORP; niklowana; 57 cm; 19,99 PLN
Z założenia pomocnik kuchenny. Ale, ponieważ drażni mnie niemal wszystko, co w kuchni nie jest pochowane w szafkach (jestem zwolenniczką pustego blatu ;)), wymyśliłam dla niej inne zastosowanie. Ponieważ podoba mi się wykończenie, ładnie pasowałaby np. w garderobie lub przedpokoju - z haczykami do odwieszania torebek lub parasoli. W łazience może służyć jako wieszak na ręcznik. Ewentualnie jako reling do zawieszenia doniczek z ziołami, choć ja podejrzliwie patrzyłabym na ziemię w mojej kuchni ;)

STRANDMON Fotel IKEA Możesz się naprawdę rozluźnić i wygodnie zrelaksować, ponieważ wysokie oparcie fotela zapewnia dodatkowe podparcie dla karku.
2. Fotel STRANDMON; 899 PLN
No niestety, i tutaj nie uniknęliśmy ukrytej tektury ;) Ale fotel jest dość wygodny, i wygląda całkiem fajnie. Na pierwszy rzut oka powinien przetrwać kilka lat... I chociaż za tę (lub niewiele wyższą cenę) można kupić mebel solidniejszy, oraz (choć to kwestia gustu) nawet ładniejszy, mimo wszystko polecam. Niestety, mały wybór kolorów może utrudniać zakup (tylko trzy - szary, granatowy i pomarańczowy, który właściwie wpada w oranżową, paprykową czerwień), no a przecież nie po to kupujemy tanie meble, żeby płacić drugie tyle za nową tkaninę i tapicerowanie, prawda?



STOCKHOLM Dywan tkany na płasko IKEA

3. Dywan STOCKHOLM; 170x240cm; 799 PLN
Cudowny wzór. Zachwycałam się tym dywanem oglądając go w katalogu, i byłam pewna, że w końcu! oto jest, piękny dywan w rozsądnej cenie, i łatwo dostępny... Potem zobaczyłam go na własne oczy. I dotknęłam. I zrozumiałam, że nie, niestety, poszukiwania trwają... Są dwie wersje kolorystyczne - brązowa i żółta. Obie tkane na płasko, co oznacza dla mnie tyle, że dywan jest mocno "chodnikowy", tandetny, wygląda tanio i kiepsko, brzydko układa się na podłodze... No cóż, nie będę słodzić - jest słaby jakościowo, i po prostu szkoda byłoby mi tych 800 złotych... Ale pokazuję go tutaj ze względu na wzór :)



BAROMETER Lampa biurkowa IKEA Daje skupione światło, idealne do czytania. 4. Lampka biurkowa BAROMETER; niklowana; 129,99 PLN
Śliczna, klasyczna lampka, idealna na biurko. Prawie na pewno kiedyś pojawi się w moim domu ;) Przy okazji mała dygresja - nikiel to coś, czego naprawdę sporo jet w IKEI, i jeśli szukacie dodatków w tym wykończeniu, to warto się po szwedzkim sklepiku rozejrzeć. Takich i podobnych lampek jest w IKEI kilka, więc każdy powinien znaleźć coś dla siebie.

RIBBA Ramka IKEA Użyta z podstawą, pasuje do obrazów o formacie A4. Passepartout ułatwia oprawienie obrazka/zdjęcia i dodaje mu waloru. 


5. Ramka RIBBA; 30x40 cm; 29,99 PLN
Ramek na zdjęcia jest w IKEI duży wybór. Przedział cenowy - od tych za kilka złotych do tych dużo, dużo droższych... Ale też spory rozrzut jakościowy. Najtańszych ramek nie polecam - wykonane są z płyty pilśniowej a zamiast szkła mają plastik... Warto dołożyć kilka złotych i kupić ramki lepszej jakości, zwłaszcza że i wybór rozmiarów i kolorów jest ogromny (no ok, akurat jeśli o kolory chodzi, to ja i tak preferuję czarne, ewentualnie srebrne, jako te najbardziej klasyczne). Ramka RIBBA ma do tego ładne passe-partout :)




FLEST Świecznik na tealighty IKEA Przezroczyste szkło odbija i wzmacnia ciepły blask płomienia świecy. 
6. Świecznik FLEST, 3,99 PLN
Mój najnowszy, wczorajszy nabytek. Drobiazg za cztery złote, takie lubię najbardziej ;) To taki uroczy gadżecik, zapalony tea-light wygląda w nim świetnie. W dodatku to maleństwo (8 cm) jest całkiem ciężkie, ponieważ świecznik jest wykonany z grubego szkła, a muszę przyznać, że mam ogromną słabość do rzeczy ciężkich i solidnych... Te leciutkie, nawet z nowoczesnych materiałów, wydają mi się po prostu tandetne ;)
Jeśli chodzi o świece i świeczniki, to IKEA jest chyba moim ulubionym sklepem :)





A teraz kolej na Was :) IKEA - lubicie, odwiedzacie, kupujecie?

18 komentarzy:

  1. Najbardziej cenie ten sklep za inspiracje , za funkcjonalne i zarazem dekoracyjne rozwiązania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, funkcjonalne rozwiązania to oni mają, szczególnie do małych mieszkań :)

      Usuń
  2. Kochana, mam z Ikea dokładnie jak napisalaś. Generalnie lubię ten sklep, ale .... Rzeczywiście większość mebli ma taka sobie jakość (delikatnie powiedziane). Jednak sa tam tez fajne rzeczy, dzisiaj właśnie kupiłam kolejne ramki Ribba, lampki Barometr mam, i te drugie srebrne tez, pościel maja tez ok, świece tez kupuje i dodatki do kuchni. I jeszcze pufy maja w porządku. Podsumowując - lubię chodzić po Ikei, slę wychodzę z ... Paroma drobiazgami.
    Fajnie, ze zaczęłaś pisać o sklepach,
    Miłego wieczorku, s.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pufy testowałam, wydawały się ok, ale... jeśli któraś mi się podobała, to jej cena zdecydowanie nie kojarzyła się z IKEĄ ;) A pościel - nawet miewają ładne, białe pościele, niestety - niestandardowy rozmiar (szerokość 150, zamiast zwykłych 160 cm) zmuszałby mnie do kupowania już tylko i wyłącznie w tym sklepie :( A takiego uzależnienia nie lubię.

      Usuń
  3. Jestem uzależniona od zakupów w Ikei. Ma jeszcze ten ukryty plus, że jak się meble znudzą to łatwo je sprzedać (bo jest dużo chętnych) i kupić nowe ;-). Jeśli chodzi o jakość to generalnie nie mam zastrzeżeń, a całe mieszkanie zastawione Ikeą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że jeśli o jakość chodzi, to po kilku latach jednak będę znaczące różnice między meblami z IKEI, a np. meblami z litego, twardego drewna :) Co do sprzedaży używanych - faktycznie, nigdy się nad tym nie zastanawiałam... ale istotnie, przecież nawet na allegro widuję ich meble - nowe, w cenie droższej niż sklepowej... no bo przecież nie każdy mieszka w dużym mieście czy choćby jego pobliżu, fakt :)

      Usuń
  4. Ja miłością do Ikei nigdy nie pałałam, ale zgadzam się z Tobą, że ten sklep ma w sobie to coś, czego brakuje naszym sklepom rodzimym. Gdy mieszkałam w Pl i byłam przejazdem w Gdańsku, to faktycznie Ikeę zaliczyć musiałam. I wychodziłam podobnie jak Ty - najczęściej ze świecami i pierdołami do kuchni. Mebli z Ikea raczej bym nie kupiła, ale oświetlenie czemu nie? W Ikei wkurza mnie właściwie chyba to, że stamtąd nie kupi się nic oryginalnego, w sensie, że jak jest coś fajnego, to możesz być w 100% pewna, że 99% Polaków bedzie to samo miało w swoich mieszkaniach. A ja cenię sobie jednak oryginalność i dlatego właśnie wolę dać czasem więcej za coś, czego nie będzie miał każdy :) Świetny wpis! Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem ogromnym plusem IKEI są ekspozycje... to nie jest klasyczny salon meblowy, gdzie "tu kanapy, tam stoły, a tu regały na których stoją sztuczne grzbiety książek". Ten sklep ma wszystko, i potrafi to wykorzystać, żeby pokazać, jak można mieszkać, meblując się i urządzając od A do Z w jednym sklepie... To działa na wyobraźnię do tego stopnia, że np. osoby nie mające dużego rozeznania w cenach na rynku lub nie potrafiące trafnie określić jakości danego mebla, uważają IKEĘ za istne Eldorado... No i potem mamy te mieszkania jak z katalogu IKEI ;)
      Na podobnej zasadzie jeśli chodzi o ekspozycję "jak w domu" działa Almi Decor, choć to już znacząco inny styl, i na pewno - inna półka cenowa.

      Usuń
    2. Zgadzam się z Tobą w pełni co do Ikei. Almi to faktycznie inna bajka i chętnie zobaczyłabym u Ciebie wpis na temat tego sklepu ;)

      Usuń
    3. Na pewno kiedyś będzie, ale w w mojej głowie jest już ułożona kolejeczka sklepów do opisania ;)

      Usuń
  5. Uwierzysz, nigdy nie byłam w Ikei :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwierzę, bo mi też zajęło pół życia dotarcie do niej... Mimo, że była od mojego domu odległa jedynie o 60 km ;)
      A więc wszystko jeszcze przed Tobą :)

      Usuń
  6. Pomysł na post fajny, ale nie zgodzę się z treścią, a raczej falą krytyki. Moim zdaniem ceny są adekwatne do produktów. Mam w domu meble z IKEA (notabene jest to nazwa własna, której się nie odmienia!), różne te wykonane z papieru. I wszytskie trzymaja sie odziwo świetnie. Uważam, że skoro nie posiadasz takich mebli nie powinnaś wydawać takich opinii. No bo na jakiej podstawie? Tego jak wyglądają w sklepie? No to pomyślmy ile razy dziennie ktoś testuje takie meble w sklepie, a ile w domu. Co do dywanu. Dywany tkane na płaska to niekoniecznie chodniki, chyba nie widziałaś takiego dywanu rozłożonego - dywan w 100% wykonany z wełny. Wykorzystywanie papieru przez Ikea, też jest czymś podyktowane, i nieznaczy, że nie jest wytrzymałe. Warto więcej poczytać nim się skrytykuje. Wiadomo, że wszędzie trafiaja się buble i stolarz może nie sprostać. Jednak u stolarza trzeba mieć inny portfel ;)

    Podsumowując nie zgadzam się do końca z Twoimi opiniam. A wyrażanie opini bazującej na opini, a nie na własnych doświadczeniach może być krzywdzące i falszywe.

    Pozdrawiam
    nkkb

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za info o odmianie (tudzież nie ;)) nazwy IKEA... przyda się na przyszłość ;)
      Co do reszty - uważam, że każdy ma prawo mieć własne zdanie. Dla mnie jakość mebli IKEA zdecydowanie nie przystaje do ceny, a i nigdzie nie napisałam, że ich mebli nie miałam i z nich nie korzystałam (napisałam, że nigdy im nie zaufam... i taka jest prawda). Wręcz przeciwnie, mam z nimi kilka lat doświadczenia, uważam więc, że mogę z czystym sumieniem wydawać takie a nie inne opinie. Co więcej, uważam, że te X lat temu meble IKEA były znacznie solidniej wykonane, natomiast teraz, z roku na rok, ten sam mebel, sprzedawany pod tą samą nazwą, za tę samą cenę, psuje się szybciej niż jego starszy odpowiednik... Dodam, że również piszę to z własnego doświadczenia ;)
      pozdrawiam :)

      Usuń
    2. Odnośnie odmiany nazwy IKEA - http://www.youtube.com/watch?v=Wo5Jtc2Dtho
      Jestem polonistką i ja osobiście IKEĘ odmieniam, natomiast wiem, że ze sama firma nie chce, by się nazwę jego sklepu odmieniało ze względów oczywistych: http://poradnia.pwn.pl/lista.php?id=9009
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  7. Do IKEI jadę wtedy i tylko wtedy, kiedy naprawdę warto. Odstrasza mnie fakt, że w tym sklepie trzeba przejść przez kilkadziesiąt pomieszczeń, żeby znaleźć to, czego szukam oraz właśnie łatwość zabłądzenia :/ Poza tym tam się zwykle długo stoi w kolejce, a ja mam jakoś tak, że mogę poświęcić godzinę na dojazd do sklepu, ale jak mam stać 10 minut, to dostaję szału :) Na domiar złego wrocławska IKEA jest na samym środku kompletnego zadupia i trudno, bardzo trudno tam dojechać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lokalizacja wrocławskiej IKEI to na pewno minus... ale w mojej opinii kolejka do kasy idzie tam jednak bardzo sprawnie, choć wizualnie wydaje się długa ze względu na wózki-palety z paczkami...

      Usuń
  8. Niestety ramki z IKEA potrafią się po paru latach naprawdę mocno powypaczać :/

    OdpowiedzUsuń