 |
www.ehow.com |
Piękna ściana, piękna podłoga... I byłoby pięknie, gdyby nie to, że na ścianie tu i ówdzie usadowiły się - niczym wypryski - gniazdka elektryczne, a po podłodze z drogiego drewna ciągną się kable... Oczywiście, staramy się zaplanować rozmieszczenie gniazdek tak, aby były jak najmniej widoczne, ale... ale "jak najmniej" nie oznacza "niewidoczne". Dobrze by było, gdyby kable nie istniały, prawda? Jeden kłopot byłby z głowy... A tak musimy się trudzić.
Dzisiaj kilka pomysłów na to, jak umieścić gniazdka elektryczne ale jak najmniej rzucały się w oczy. Oczywiście dobrze jest znać te pomysłowe patenty jeszcze przed rozprowadzeniem po domu instalacji elektrycznych, i osadzić puszki tam gdzie trzeba. Jeśli już wszystko jest jednak zrobione - wtedy trzeba puszki przenieść. Na szczęście nie jest to wiedza tajemna, dostępna tylko wtajemniczonym, i instrukcję przenoszenia puszki bez problemu znajdziecie w internecie. Z tego powodu tez nie będę jej przytaczać.
Po pierwsze - nawiązując do poprzedniego postu (bo przecież napisałam, że będzie o sztukaterii i jej problemach) - gniazdko możemy umieścić w listwie przypodłogowej. Znacie ten patent? Popularny za oceanem, bo tam wysokie białe listwy to norma. U nas - wbrew temu, co obserwujemy na blogach i forach - nadal nie. A, jakby nie patrzeć, żeby umieścić w listwie kontakt, listwa musi być wysoka. I z w miarę ubogim frezowaniem, nie na całej powierzchni, bo potrzebujemy powierzchni gładkiej - aby gniazdko nie było widoczne. Ponieważ pojedyncze gniazdko ma wymiary ok. 65x65 mm, dobrze by było, gdyby gładka część naszej listwy miała wysokość co najmniej 85 mm. A montaż? Istnieją co prawda dedykowane systemy do montażu w listwach, jednak są one raczej przeznaczone dla pomieszczeń biurowych czy technicznych. W warunkach domowych można posłużyć się sposobem domowym (nomen omen ;)) - po prostu zamontować puszkę nieco za płytko. Zwykła puszka ma głębokość ok. 50-60 mm, więc montujemy ją tak, żeby nieco wystawała (na grubość listwy, np. 16 mm dla listwy Orac Decor SX 156 , w listwie wycinamy odpowiedniej wielkości otwór i montujemy gniazdko.
 |
green-talk.com |
 |
archiexpo.com |
Powyżej, dla porównania, również puszki zamontowane natynkowo i obudowane listwą. Powstał dosyć szeroki cokół - zabiera sporo powierzchni podłogi i będzie osadzało się tam mnóstwo kurzu, ale dzieci na pewno chętnie wykorzystają to miejsce jako autostradę dla resoraków ;) Mój kot również byłby zachwycony, mogąc spacerować dwadzieścia centymetrów nad podłogą - ma jednak futrzak pecha, bo będę mieć znacznie bardziej płaskie listwy ;)
W przypadku większych elementów do montażu - np. kratek wentylacyjnych, obudowujemy je dookoła listwą, tnąc ją i łącząc pod kątem 45 stopni. Pożądane jest również takie przycięcie listwy na wysokość, aby nie obudowywać kratki wentylacyjnej całą, dwudziestocentymetrową listwą, ale jedynie jej górną, frezowaną częścią wraz z niewielkim dodatkiem gładkiej powierzchni pod nią.
 |
lechiffonier.blogspot.com |
Oczywiście, nie wszędzie gniazdka możemy zamontować w listwie. Czasem gniazdko po prostu musi być wyżej, szczególnie kiedy będzie używane np. aby podłączyć pod nie suszarkę do włosów czy mikser. Osadzamy je wówczas w płytkach. Bardzo często widuje się po prostu przycięte płytki (nie zawsze równo!) w tym miejscu, gdzie akurat jest puszka... I nie wygląda to dobrze. Dla mnie jedyną słuszną opcją jest takie umiejscowienie gniazdka, żeby wypadało w jednej całej płytce. Otwór w płytce wycina się w zakładzie, który oferuje cięcie wodą - koszt wycięcia kilku otworów nie jest duży, a zysk z estetyki - ogromny. Oczywiście ciężko byłoby wymierzyć co do milimetra miejsce, gdzie powinna znajdować się puszka, więc... Jak bym to zrobiła? Przede wszystkim orientacyjnie określiłabym docelowe miejsce puszki. Następnie do istniejącej puszki podpięłabym kostką kabel, wyryła w ścianie bruzdę do miejsca docelowego, i tam zostawiłabym pewien zapas kabla. Następnie zaszpachlowałabym kabel w bruździe. Potem - kładzenie kafelków. Nie przyklejałabym tej sztuki, która ma wycięty otwór, tylko zostawiłabym wolne miejsce. Po przyłożeniu do ściany płytki z otworem obrysowałabym go ołówkiem, i dopiero teraz wycięła otwór na puszkę. Następny krok to przyklejenie płytki, i - po wyschnięciu kleju - osadzenie puszki (wymyśliłam ten sposób sama, ale po przeczytaniu całego internetu okazało się, że inni wymyślili go już wcześniej - jest więc przetestowany). Można by oczywiście zawczasu wyciąć większy otwór na puszkę (tak aby byłą możliwość jej przesunięcia i uzupełnienia szpary np. gipsem), ale obawiam się, że jednak nie wyszłoby to idealnie.
Naturalnie dobrze jest mieć białe lub kremowe płytki, tak aby osadzony w nich kontakt jak najmniej rzucał się w oczy. W sprzedaży są również kontakty innego koloru, ale nie zawsze może być łatwo dobrać odcień, szczególnie jeśli planujecie płytki w kolorach tęczy. Do szarych i czarnych jeszcze można coś dopasować.
 |
stonewallplates.com |
To takie dwa najbardziej uniwersalne sposoby montażu gniazd elektrycznych - bo kafelki i listwy przypodłogowe ma w domu każdy (choć nie zawsze odpowiednie). Poniżej przedstawiam jeszcze kilka pomysłowych patentów, które być może wykorzystacie we własnych domach :)
 |
leitesculinaria.com |
Wtyczki pod kuchennym blatem. Tutaj jest ich całkiem sporo, ale oczywiście liczba jest dowolna. Genialne miejsce,żeby podłączyć mikser czy inne kuchenne ustrojstwa - raczej te "na chwilę", bo np. czajnika elektrycznego raczej nie odłączamy od gniazdka, i w tym wypadku nie chciałabym mieć czarnego kabla z przodu blatu. Powyższe rozwiązanie świetnie sprawdzi się też na wyspie kuchennej, gdzie po prostu nie ma ściany na tradycyjny kontakt.
 |
houzz.com |
Jeszcze jedno rozwiązanie dla wyspy kuchennej. Jest to w zasadzie mutacja rozwiązania poprzedniego, tylko że kontakty są ukryte za zgrabnymi drzwiczkami. Dobry pomysł, jeśli nie używamy ich zbyt często, oraz jako zabezpieczenie przed dziećmi.
 |
janelockheart.com |
Kontakt w szafce wiszącej? Czemu nie! Oczywiście w ten sposób tracimy nieco miejsca w szafce - na puszkę (w tym przypadku chyba blatową) oraz poprowadzenie kabli, ale - z drugiej strony - lepiej tak, niż wciskać gniazdka w marmurowe płytki, prawda? Rozwiązanie doskonałe również dla podpiętych na stałe pod prąd urządzeń, jak czajnik elektryczny czy potwornie ciężki KA.
Istnieje również całą gama urządzeń dedykowanych do różnych rozwiązań, np. gniazdka w kolumnie podblatowej. Nie wspominam jednak o nich szerzej, bo - aby przekonać się o ich istnieniu - wystarczy isć do sklepu elektrycznego przejrzeć asortyment, lub zapytać elektryka. Konceptem tego bloga jest raczej propagowanie wiedzy o sprytnych rozwiązaniach i niewielkich elementach, a nie - rozpowszechnianie informacji o asortymencie sklepów (choć w ramach wyjątku i to ostatnie czasem tu trafia). Odnoscie do kolumn podblatowych dodam jeszcze , że osobiście nie jestem ich zwolenniczką - nie tylko ze względu na bardzo wysoką cenę, ale również na fakt, iż bałabym się, że przy wysunięciu kolumny do środka dostaną się jakieś malutkie okruszki... Cóż, kto czyta tego bloga, ten wie, jakim panicznym strachem napawa mnie brud ;)
Innym ciekawym rozwiązaniem, o którym napiszę kilka zdań, są gniazda podłogowe. Często stosowane rozwiązanie w pomieszczeniach biurowych, gdzie plątaniny kabli doprowadzają do szału, ale i w domu się sprawdzi - szczególnie, jeśli dokładnie wiecie, gdzie stać będą Wasze lampy podłogowe, lub jeśli nie chcecie, aby kabel lampy stołowej na stoliku koło sofy ciągnął się przez cały salon. W zasadzie montaż to nic trudnego - są puszki podłogowe przeznaczone do zalewania betonem, i takie do podłóg nadbudowywanych. Wymagają zazwyczaj otworu o głębokości 70 mm, ale znalazłam również takie, którym wystarczy 50 mm (np. Floorbox 3301-EPL, cena ok. 700 złotych, lub Legrand IP44, cena - w zależności od koloru - 160-220 złotych za puszkę pojedynczą).