czwartek, 3 lipca 2014

Suma detali (1) - wykończenie sztukaterii


Oglądam często piękne aranżacje wnętrz,  w których widać zaangażowanie i poświęconą pasję. Buszując tu i ówdzie po internecie, nie sposób jednak nie natrafić również na słowa doprowadzające do śmiechu... a czasem do rozpaczy. Zdarzyło mi się np. czytać wypowiedź internautki, żalącej się, że jej mąż nie chce przy okazji remontu łazienki wykonać odprowadzenia wody z pralki prosto do kanalizacji. No bo po co, skoro można - starym sposobem - włożyć rurę do sedesu lub wanny? 
Powyższy przykład obrazuje, że podczas remontu i aranżacji wnętrz, trzeba mieć się na baczności! No bo przecież tu nie było złej woli, a jedynie niewiedza - po co robić inaczej, ta rura zawsze była w sedesie i było dobrze... Na pewno każdy z nas się z takim podejściem spotkał... a efekty oglądał, również we własnym domu. Więc... po tym krótkim (a może przydługim?) wstępie, jeszcze mały, tradycyjny suchar (przygotujcie mineralną!): co powiedziała ściana do ściany? Spotkamy się na rogu! A co powiedziała listwa przypodłogowa do opaski drzwiowej? Hmmm, a no właśnie...
A no właśnie, bo te dwa elementy notorycznie spotykają się w naszych domach. A nie powinny... przynajmniej nie zawsze.
Patrząc na takie połączenia trudno nie oprzeć się wrażeniu pewnego zgrzytu... szczególnie w przypadku pięknych, wysokich, białych listew.  Te dwa elementy po prostu często do siebie nie pasują. Mają różną szerokość (czy też głębokość, jak kto woli), co powoduje że miejsce ich łączenia jest niedopasowane. Również zdobienia i frezy często są inne. Oczywiście, w przypadku prostych, gładkich listew i opasek nie jest to problemem - jednak to nie problemy takich ascetycznych ozdób tu roztrząsamy!

No to... do inspiracji przystąp! Na poniższym zdjęciu widzimy, że listwa przypodłogowa styka się z opaską drzwiową... I choć jest to niewątpliwie starannie wykonane połączenie, to jednak... to nie to. sytuację ratuje fakt, że listwa ma na całej wysokości mniej więcej jednakową grubość (sytuację ratuje również kąt wykonywania fotografii). Gdyby była to niższa listwa, o grubszej podstawie i cieńszym szczycie, całosć wyglądałaby wyjątkowo nieatrakcyjnie. No i element praktyczny - frezy opaski stykające się z podłogą to doskonałe mikro-zakamarki dla kurzu. Zapewne klęczałabym przy tym z pałeczką do uszu, żeby usunąć brud ;) 

prevpenempe.blogspot.com

Tutaj już nie jest tak ładnie. Pomijając oczywisty fakt mniejszej staranności wykonania, widać, że listwa jest grubsza u podstawy. Te dwa milimetry widać, nie uważacie?

curtishome.net

No to jak to zrobić? Prosto, niespodziewanie prosto... Magiczne słowo na dziś to plinta! Choć zazwyczaj kojarzymy je (o ile w ogóle je kojarzymy) z postawą kolumny lub cokołu, ma zastosowanie również do sztukaterii. To prostokątny element (może być kwadratowy) pozwalający w estetyczny sposób połączyć opaskę drzwiową i listwę przypodłogową. Może być tej samej wysokości co listwa - lub wyższy, tej samej szerokości co opaska - lub szerszy. Prosty lub ze zdobieniami. Powinien nieco wystawać, a więc grubość tego elementu jest większa niż analogiczny wymiar listwy lub opaski. 

favhomeideas.com

Najprostsza plinta (taka jak powyżej) może być wykonana z klocka drewna, z kawałka karton gipsu lub z tego samego materiału, z którego wykonane są pozostałe elementy sztukaterii. Można zamówić gotową - np. Orac d200 (kwadratowa, o boku 95 mm).

orac d200
Już niedługo (ale co znaczy "niedługo" na tym blogu? ;)) ciąg dalszy cyklu "suma detali" opiewający listwy przypodłogowe i ich problemy... Jeśli chcecie bawić się w samodzielne wyszukiwanie dalszych inspiracji w tym zakresie (na pewno chcecie!), zamieszczam mały słowniczek angielsko-techniczny.

listwa przypodłogowa - baseboard
opaska drzwiowa - door trim
plinta - plinth   

Do zobaczenia! 

6 komentarzy:

  1. Panno Z., no to teraz mnie zastrzeliłaś tym wpisem! Niby to wcześniej już widziałam, oglądam przecież setki inspiracji, ale żeby aż tak się wgłębiać w temat? Jestem pełna podziwu. I teraz faktycznie widzę ogromną różnicę między jednym a drugim połączeniem! Jak to dobrze, że jestem wciąż przed wykończeniówką ;)
    PS - nie wyobrażam sobie czegoś takiego, by w czasie remontu czegoś nie zmienić na lepsze. Rura w kibelku lub wannie? Pamiętam swego czasu u cioci na wsi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przypuszczam, że zastrzelę Cię (na szczęście metaforycznie) jeszcze nie raz ;). Mój pedantyzm wychodzi przy takich drobnych szczegółach... No ja po prostu nie wyobrażam sobie, żeby przed rozpoczęciem urządzania (ba! przed zakupem mieszkania nawet) nie dopracować w najmniejszym szczególe całego wyposażenia (ogólnych mechanizmów, z kilkoma planami awaryjnymi oczywiście ;)), żeby się potem nie obudzić z ręką w nocniku... Chociaż na pewno i tak potem uznam, że coś jest nie tak... Żeby było zabawniej, powiem, że to połączenie jest moją bolączką od najwcześniejszych lat dzieciństwa - jako dziecko często nie mogłam zasnąć wieczorami, wpatrując się w to niefortunne miejsce-gdzie-nie-było-plinty... ;)

      Usuń
    2. I właśnie z tego powodu z taką przyjemnością tu zaglądam - za każdym razem dowiaduję się czegoś nowego! Cóż - człowiek uczy się przez całe życie :) Nie mogę z Ciebie - naprawdę zwracałaś na to uwagę jako dziecko czy żartujesz??? :):) No i teraz znowu z niecierpliwością czekam na kolejny DETAL <3 Pozdrawiam cieplutko z deszczowej tym razem ZW.

      Usuń
    3. Naprawdę zwracałam na to uwagę... i niepomiernie mnie to denerwowało. To "trochę" chore, wiem ;)

      Usuń
  2. Wiesz, każdy ma swoje małe "zboczenia" :) Ja podobno latałam do mamusi z każdą plamką, musiała mnie natychmiast myć i przebierać, bo nie lubiłam być brudna :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Panno Z., jesteś skarbnicą wspaniałej wiedzy. Do tego posługujesz się piękną polszczyzną i masz lekkie pióro. Gdzie jesteś, dobra kobieto! Wracaj, pisz!
    To ja byłam, **lw**

    OdpowiedzUsuń